Autor Wiadomość
Khan
PostWysłany: Pią 13:30, 12 Paź 2007    Temat postu: Coś o Indorim...

Nowe Pokolenie napisana przez (Selvades Indoril Ð) dnia 2007-10-11...

*Piękny poranek w naszym mieście tedy był. Ptaki śpiewały w niebogłosy, motyle latały i kotki wygrzewały się na letnim słońcu. Wszystko jak w baśniach, tych co opowiadają o krainach z za siedmiu gór, rzek i lasów. Poranek jak z krain mlekiem i miodem płynących.
Ludzie na rynku nie kłócili się za wiele a złodzieje chyba dziś mieli wolne.
Przekupki plotkowały boć to nie uniknione, lecz nie awanturowały się jak to zwykle o jednego miedzianego.

Pierwsza rzecz, która zburzyła ten ład to wyjście rodziny Indoril na miasto. Vuko wraz ze swą żoną nie wychodzili nigdy bo było wielu chętnych do zabicia rebeliantów a Selvades miał być więziony w swym domu. Dziwne to zjawisko było. Rodzinie towarzyszyła Rosemary Noctis rozmawiająca to z Selvem to z Vuko. Dziewczynka dziwie wyglądała wśród tych znamienitości politycznych, lecz pasowała tu jak ulał. "Kuzynów" rodu wiele do ochrony nie było a i służby zwykłej ledwie kilka osób szło za władcą.
Przeszli od zamku aż do rynku czasem odrywając się od rozmowy i pozdrawiając lud. Ten ostatni był równo szczęśliwy z uwolnienia Selvadesa co z widoku żywego Vuko. Czasem z boku ktoś się zaczął szturchać ze zwolennikiem drugiej strony politycznej i strażnicy miejscy musieli interweniować.

Gdy już ta czwórka wraz ze świtą doszła do mównicy Vuko szepnął kilka słów i zaprosił na piedestał Selvadesa, Rosemary, Yalnis oraz sam wszedł. Jeszcze tylko pytający wzrok Selva na przywódcę rebelii i władca począł przemawiać.*
Drodzy obywatele! *Pozdrowił swój lud gestem ręki*

Wieść radosna doszła mnie wczoraj wieczorem! Rosemary Noctis to ma córka, która wiele lat temu została porwana i aż do teraz żyłem w niewiedzy, że to ona. *Mówiąc to przytulił delikatnie dziewczynę i pogłaskał po ciemnych włosach a ona się wykrzywiła i wyrwała z ojcowskiego uścisku mamrocząc obelgi od jego adresem. Po chwili otarła oczy z łez i donośnie pociągnęła nosem* Vuko odnalazł niedawno więzy rodzinne między nami a wczoraj o tym mi powiedział. *Poklepał brata po ramieniu* Z okazji odnalezienia mojej ukochanej córeczki będzie wydany bankiet na zamku oraz wszystkie młode sieroty dostaną zapomogę by mieć środki do życia i możliwość znalezienia rodziny.
Bankiet będzie już jutro wieczór i zapraszam wszystkich mieszkańców. Każdy będzie mógł przyjść, pobawić się i napić na koszt królestwa!

*Tymi słowy skończył swą przemową Selvades a gdy razem z rodziną schodził z mównicy, wypadł mu z kieszeni kartki. Kto go zauważył, mógł przeczytać zalany list.-
"Mości Władco i mój Bracie, mam dla Ciebie wieść szczęśliwą i za razem złą. Rosemary, młoda kobieta i mieszkanka krainy to Twoja córka. Nie dawno odkryłem to patrząc w dokumentację naszej rodziny.
Chce ona władzy, ja zaś jestem jej przedstawicielem jak i wujkiem. Oczywiste jest to, iż nie chcemy by ktokolwiek (...) Proszę więc byś wziął ją pod uwagę podczas (...) Publiczne ogłoszenie, że to Twoja córka.
Tekst przemówienia niebawem dostaniesz.

O właśnie. Sposób, w jaki się (...) Przemilczymy (...) Świadków nie ma więc nie będzie problemu (...)"
Tylko tyle dało się odczytać. Z tej kartki. Cala reszta była w dobrym stanie :


Kiedyś byliśmy ze sobą blisko Bracie mój i mam nadzieje ze tamten stan rzeczy powróci. Znasz moje stanowisko co do zmian w krainie... Znaki mówią bardzo wiele o przyszłości.
Nie wiem co się ze mną stanie, lecz władcą (...).

Córka ma, o której istnieniu dopiero się dowiedziałem dostanie władze, jaki również nazwisko. Złoto oraz szacunek. Przyznam się również do niej publicznie wiec nie musisz mnie straszyć...

- Nie straszę Cię, lecz wymagam boć to jako rebeliant (...). Gdyby nie Wasza apatia w krainie panowałby ład i wszystko było by inne. Teraz jestem dla jednych bohaterem dla innych przeklętym anarchistą.
O jednej rzeczy bym zapomniał. Hollowa znasz. Zostanie on (tu była kropla czegoś przez co wyrazu nie dało się doczytać) Heco Mondo.

- Przez Twoje idiotyczne zachowanie powstał rozłam w rodzinie, mimo iż chwilowy, ale zawsze. Wiele z naszych czarów straciło moc, nasza pozycja została podkopana.

Dobrze wiesz ze przez zmianę rządów w krainie powstanie wielki burdel... Ale co? Mam zacząć zabijać żeby to opanować? Cenie sobie ludzi ale gdy panuje demokracja nic nie da sie zalatwic.
Lecz co do Hollowa, zgadzam sie z Toba w tej sprawie.

- Nie trzeba zabijac. Masz mądrze rządzić by ludzie wiedzieli, że istnieje władza i interesuje się królestwem.
Wierze że się dogadamy jak za starych dobrych czasów. Gdyby wybuchła między nami wojna wiele osób by na tym ucierpialo...
Bywaj Bracie.




* Sens tego listu rozumieja tylko Selv i Vuko reszta to spekulacje

Spisane przez:
Rodzina Indoril


//KOMENTUJCIE!!//


Powered by phpBB